Likwidacja Kopalni

31 grudnia 2020 roku to data postawienia kopalni „Olkusz-Pomorzany” w stan likwidacji. Proces likwidacji prowadzony jest w oparciu o Plan Ruchu likwidowanego zakładu górniczego zatwierdzony przez Dyrektora Okręgowego Urzędu Górniczego w Krakowie.

  • Aktualności
  • Likwidacja Kopalni
  • Polemika Naukowców z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie prof dr hab. inż. Jacka Motyki i dr hab. inż. Kajetana d'Obyrn do artykułu "Tu o kopalni nikt złego słowa nie powie". Ale katastrofę widać gołym okiem Moniki Waluś

Udostępnij:

"Tu o kopalni nikt złego słowa nie powie". Ale katastrofę widać gołym okiem
Monika Waluś
Data utworzenia: 14 listopada 2022 12:25
Monika Waluś Dziennikarka Onet Wiadomości
https://wiadomosci.onet.pl/krakow/teren-gmin-jak-po-gradobiciu-zniknely-rzeki-teraz-zapada-sie-ziemia/hbn31wz

W cytowanym wyżej artykule znalazły się stwierdzenia, które skłoniły nas do polemicznej wypowiedzi. Na początku musimy się odnieść do zdania „Naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie zaproponowali jednak innowacyjne rozwiązanie, które nie tylko pozwoliłoby zanieczyszczenia z wody powtórnie wykorzystać, ale także sfinansować dzięki nim pompowanie wody”. Spośród samodzielnych pracowników Katedry Hydrogeologii i Geologii Inżynierskiej AGH tylko dr hab. inż. Mariusz Czop prof. AGH jest twórcą i zwolennikiem tego poglądu, którego nie podziela pozostała kadra profesorska. Zasadniczym tego powodem jest brak dowodów na efektywność tej metody. Pani Redaktor oparła się tylko na wypowiedziach wspomnianego prof. AGH, pomijając inne opinie jego kolegów z Katedry. Pisząc ten tekst staramy się naprawić to uchybienie.

Druga nieścisłość dotyczy krótkiego fragmentu na temat powojennej historii górnictwa rud cynku i ołowiu w rejonie olkuskim. Bez wchodzenia w szczegóły, skądinąd interesujące z punktu widzenia historii górnictwa w tym rejonie, początki kopalni „Bolesław” sięgają połowy XIX wieku. Była ona kilka razy zatapiana i odtapiana. Po kolejnym zatopieniu pod koniec II Wojny Światowej, rozpoczęto jej odwadnianie już w 1945 roku. W 1958 roku rozpoczęto budowę kopalni „Olkusz”, ale zasadnicze odwadnianie górotworu triasowego i początek formowania się leja depresji wokół tej kopalni datuje się na 1962 rok. Wyrobiskami kopalni „Pomorzany” zaczęto drenować utwory triasu w 1973 roku, a jej budowę rozpoczęto w 1969 roku.

Pani Redaktor pisze, że „Prawdziwe skutki tego, co się stało na początku tego roku, lepiej niż na papierze widać dziś w terenie”. Jest to stwierdzenie nieprawdziwe. Już na początku lat 2000 w dyskusjach dotyczących skutków likwidacji olkuskich kopalń rud cynku i ołowiu zwracaliśmy uwagę, że nastąpi całkowity zanik rzeki Sztoły i radykalne zmniejszenie się przepływu w Białej i w Białej Przemszy na odcinkach poniżej zrzutu wód kopalnianych, pochodzących z odwodnienia kopalni „Olkusz-Pomorzany”. Szczegółowe uzasadnienie tych opinii, oparte na analizie faktów, a nie własnych przemyśleń, dla których fakty nie mają znaczenia, znalazło się w dokumentacji, dotyczącej hydrogeologicznych skutków likwidacji tej kopalni. Jest ona oficjalnym dokumentem, który został zatwierdzony przez Marszałka województwa Małopolskiego. Tak więc na „papierze” jest to, co widać w terenie.

Dodatkowych wyjaśnień wymaga poruszone w artykule zagadnienie zaniku cieków powierzchniowych w rejonie olkuskim pod wpływem drenażu górniczego. Proces ten sięga przełomu XVI i XVII wieku, kiedy zaczęto budowę sztolni odwadniających złoża rud. Przykładem może być zanik przepływu wody w rzece Babie w okolicach Starczynowa w połowie XVI wieku w wyniku budowy sztolni Starczynowskiej, czy potoków Brodek i Bolesławka po zbudowaniu sztolni Pileckiej i Ponikowskiej. Sztolnie na trwale zmieniły hydrografię rejonu olkuskiego i cieki, które zanikły pod ich wpływem nie odtworzą się.

Rozwój górnictwa rud cynku i ołowie w okresie powojennym i związany z tym drenaż górotworu dodatkowo wpłynął na cieki powierzchniowe w rejonie olkuskim. Odwadnianie kopalni „Olkusz” doprowadziło do osuszenia rzeki Baby i zmniejszenia się przepływu, ale nie zaniku rzeki Sztoły w jej początkowym odcinku. Tezę o zmniejszeniu się przepływu tej rzeki sformułowaliśmy na podstawie analizy budowy geologicznej i warunków hydrogeologicznych, ponieważ do czasu przełomu ustrojowego w tym terenie była jednostka wojskowa i nie było możliwości wejścia na ten teren, żeby mierzyć przepływy. Niemniej jednak dowodem na nikły wpływ drenażu kopalni „Olkusz” było to, że Sztoła nie wyschła, a na jej brzegu nadal funkcjonowały wydajne źródła Polis i Podpolis. Funkcjonowało też wtedy i nadal jest aktywne, wspomniane w artykule źródło Sztoły w Żuradzie. Liczne pomiary, wykonywane wzdłuż biegu Sztoły od Bukowna do jej ujścia do Białej Przemszy w przysiółku Ryszka w początku lat siedemdziesiątych zeszłego stulecia wykazały, że jej przepływ wzrastał mniej więcej do miejsca, gdzie zaczynały się wtedy wyrobiska ówczesnej Kopalni Piasków Podsadzkowych „Szczakowa”. Gdyby na przepływ w Sztole wpływał drenaż wyrobisk kopalni „Olkusz”, to powinien nastąpić zanik Sztoły w odcinku źródłowym i sukcesywne zmniejszanie się przepływu z biegiem rzeki. I tu dochodzimy do przywołanego w artykule poglądu dr hab. inż. M. Czopa, iż „piaskowni by nie było, gdyby już w latach 50. kopalnie „Bolesław” i „Olkusz” nie odwodniły tego terenu”. Jest to pogląd tak absurdalny, że chyba doszło do błędnego zrozumienie wypowiedzi naukowca z AGH przez Panią Redaktor. Wszak w swojej pracy, opublikowanej w 2012 roku w Przeglądzie Górniczym podzielił on zdanie innych autorów publikacji o wpływie Piaskowni „Szczakowa” na zmniejszenie się przepływu w Sztole. Niezależnie od tego, czy zaszło tu jakieś nieporozumienie, czy nie, musimy kolejny raz przypomnieć nasze wnioski, wynikające z dogłębnej analizy budowy geologicznej zlewni Sztoły, warunków hydrogeologicznych na jej obszarze oraz wpływu odwadniania wyrobisk podziemnych kopalń rud cynku i ołowiu i odkrywkowej kopalni piasków podsadzkowych oraz archiwalnych i własnych pomiarów przepływu wody z biegiem Sztoły.

Kopalnia Piasku „Szczakowa” rozpoczęła swoją działalność w 1954 roku, kiedy w rejonie olkuskim była czynna podziemna kopalnia rud cynku i ołowiu „Bolesław”. Odwadnianie górotworu wyrobiskami kopalni „Olkusz”, jeśli ;pominąć niewielkie dopływy do głębionych szybów rozpoczęło się dopiero 8 lat później. To w tym czasie przepływ wody w Sztole przy jej ujściu do Białej Przemszy w przysiółku Ryszka sięgał 2 m3/s, o czym wspomina się w omawianym artykule Onetu. W miarę przesuwania się pól eksploatacyjnych piaskowni w kierunku wschodnim, rozbudowywany był system grawitacyjnego odwadniania odkrywki, na obraz swoistego dorzecza, którego głównym ciekiem jest Kanał Centralny, który ma swoją własną zlewnię. Bardzo dobrze jest to widoczne na mapach topograficznych, które można obejrzeć w Internecie. Rzędna Kanału Centralnego znajduje się poniżej rzędnej Sztoły od kilku metrów w rejonie jej ujścia do Białej Przemszy do prawie 20 m w rejonie Bukowna. Wody podziemne, które w naturalnych warunkach spływały ze wzgórz triasowych (np. Diabla Góra) do Sztoły zostały przejęte przez Kanał Centralny i rzeka została pozbawiona naturalnego zasilania. Gdyby nie istniało górnictwo rud cynku i ołowiu, to rzeka, począwszy od Bukowna i tak by wyschła już na początku lat dwutysięcznych, a z biegiem rzeki jeszcze wcześniej. Jeśli jednak dr hab. inż. M. Czop ma rację w kwestii osuszenia Sztoły przez odwadnianie wyrobisk olkuskich kopalń rud, to po ich zatopieniu rzeka powinna się po pewnym czasie odtworzyć. Oczywiście można tu użyć argumentu, że proces odtwarzania rzeki będzie trwał np. 100 lat i tym samym uniknąć weryfikacji tego poglądu z przyczyn naturalnych. Nie zmienia to jednak faktu, że pogląd ten jest wbrew logice i jak powiada zdrowa mądrość ludowa „woda płynie z góry na dół” i to do najniżej położonych miejsc, w których może się gromadzić (zbiorniki wodne) lub płynąć (cieki powierzchniowe), a więc woda podziemna, która kiedyś zasilała Sztołę płynie teraz do zlewni Kanału Centralnego, a nie popłynie „pod górę” do suchej dziś rzeki.

Jaka przyszłość czeka Sztołę i inne rzeki? Nie trzeba być prorokiem, żeby z grubsza odpowiedzieć na to pytanie. Po wypełnieniu się leja depresji wokół olkuskich kopalń rud cynku i ołowiu odtworzy się rzeka Baba, której przepływy w warunkach naturalnych mieściły się najczęściej w przedziale od 0,1 do 0,4 m3/s. Ponieważ koryto Baby jest uszczelnione nawet przy niskich i średnich stanach dopłynie ona do suchego koryta Sztoły. Zacznie też funkcjonować sztolnia Południowa, która łączy się z doliną Sztoły w Bukownie. Jej przepływ może osiągnąć 0,5 m3/s. Jeśli do tego dołożyć wody opadowe, to okresowo przepływ Sztoły w okolicach Bukowna może być nawet rzędu 1 m3/s. Dzięki temu, że dno Sztoły jest uszczelnione zawiesiną z wód kopalnianych znacząco wydłuży się odcinek Sztoły z płynącą wodą, a przy wysokich opadach czy po roztopach może ona okresowo dopływać nawet do Białej Przemszy. Sztoła nie odzyska jednak swojego naturalnego przepływu sprzed okresu działalności piaskowni „Szczakowa” i w dolnym odcinku będzie rzeką okresową.

W artykule Onetu jest też poruszona kwestia złej jakości wody ze zlikwidowanej kopalni „Olkusz-Pomorzany”. Zanieczyszczone wody z zatopionych kopalń rud metali, węgla kamiennego i brunatnego są problemem w skali światowej, znanym od dziesiątków lat. Opłacalna metoda ich oczyszczania, stworzona przez zespół badaczy pod kierunkiem dra hab. inż. M. Czopa w rzeczy samej musi być bardzo innowacyjna, skoro nie spotkaliśmy ani w praktyce ani w literaturze fachowej przypadku oczyszczania takich wód w celu zasilania cieków powierzchniowych. Zrozumiałe jest, że twórca tej innowacyjnej metody nie chce zdradzać jej tajników, bo konkurencja nie śpi, ale mógłby zaprezentować chociaż jakieś wiarygodne wyniki zastosowania tej metody do oczyszczenia wód z olkuskich kopalń rud cynku i ołowiu i wykazać, że ten „innowacyjny system ekonomicznie się broni”. Ze skąpych informacji zawartych w artykule Onetu można się domyślać, że z tych wód byłby produkowany gips (materiały budowlane) i siarczan magnezu (nawozy sztuczne). Czy rzeczywiście te produkty uzyskane metodą Czopa będą z powodzeniem konkurować ekonomicznie z tymi, które są obecnie na rynku? Należałoby to udowodnić. W tej sytuacji trudno się dziwić, ZGH „Bolesław”, urzędom państwowym i ministerstwom, że nie chcą podejmować poważnych rozmów na temat wdrożenia tej metody, ponieważ jest to przysłowiowe kupowanie kota w worku. Mamy radę dla dra hab. inż. M. Czopa: prostym i skutecznym rozwiązaniem tej sytuacji jest opatentowanie jego innowacyjnej metody i pozyskanie środków na jej wdrożenie, np. z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju bądź też ze zrzutki internetowej. Jeśli metoda się sprawdzi, to można założyć firmę, która będzie bardzo dobrze zarabiała na oczyszczaniu wód kopalnianych nie tylko w Polsce, ale i na całym, świecie.