31 grudnia 2020 roku to data postawienia kopalni „Olkusz-Pomorzany” w stan likwidacji. Proces likwidacji prowadzony był w oparciu o Plan Ruchu likwidowanego zakładu górniczego zatwierdzony przez Dyrektora Okręgowego Urzędu Górniczego w Krakowie.

Ponad 7,7 miliona złotych odszkodowania domaga się Zarząd Powiatu Olkuskiego od Zakładów Górniczo-Hutniczych „Bolesław” S.A. Powód? Zalanie nowo wybudowanej obwodnicy Bolesławia przez podnoszące się wody podziemne. Władze spółki odpowiadają krótko: żądanie jest całkowicie i oczywiście bezzasadne. Przedstawiamy kulisy urzędowo-górniczego sporu, w którym w tle pojawiają się historyczne mapy, naukowe prognozy i zarzuty o niegospodarność publicznym mieniem.

Urzędnicy wzywają do zapłaty

Konflikt wszedł w oficjalną fazę pod koniec kwietnia 2026 roku, kiedy to Zarząd Powiatu Olkuskiego skierował do ZGH „Bolesław” przedsądowe wezwanie do zapłaty w trybie ugody. Samorządowcy wyliczyli swoje straty na 7 712 198,33 zł, czyli równowartość całkowitego kosztu budowy drogi łączącej Bolesław z Bukownem, znanej jako obwodnica Bolesławia.
Zdaniem Starostwa, odpowiedzialność za zniszczenie infrastruktury ponosi zakład górniczy. W piśmie podpisanym przez starostę Bogumiła Sobczyka wskazano, że wyłączenie pomp w likwidowanej kopalni „Olkusz-Pomorzany” doprowadziło do dynamicznego podniesienia się poziomu wód, powstawania zapadlisk, a ostatecznie do całkowitego zalania drogi. Droga stała się niezdatna do użytku w marcu 2023 roku. Urzędnicy argumentują dodatkowo, że opierali się na błędnych prognozach dotyczących czasu napełniania się tzw. leja depresji. Dalej podniesiono też , że Zakłady winny sprzeciwiać się budowie drogi.

Odpowiedź Spółki: „O wodzie wiedzieliście od lat”

Reakcja władz ZGH „Bolesław” S.A. była stanowcza. W oficjalnej odpowiedzi spółka nie tylko odrzuciła roszczenia w całości, ale również wykluczyła możliwość jakichkolwiek negocjacji ugodowych, gdyż uznanie nieuzasadnionego roszczenia w dowolnej części byłoby działaniem na szkodę Spółki.

ZGH w swoim piśmie punkt po punkcie wykazuje, dlaczego uważa żądania Powiatu za bezpodstawne. Władze powiatowe od lat posiadały wiedzę, że teren inwestycji jest zagrożony odbudową historycznych stosunków wodnych. Z powszechnie dostępnych map wynika, że w miejscu drogi w przeszłości znajdowało się jezioro. W listopadzie 2019 roku zatwierdzono dokumentację hydrogeologiczną związaną z likwidacją kopalni „Olkusz” (Decyzja Marszałka Województwa Małopolskiego). Powyższa decyzja wraz z pełną dokumentacją hydrogeologiczną została przez Marszałka doręczona bezpośrednio Staroście Olkuskiemu. Inwestor miał więc „czarno na białym” informacje o nadchodzących zmianach wodnych. To, że tereny te są zagrożone zalaniem, wynika wprost z miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, zatwierdzonego uchwałą Rady Gminy Bolesław z grudnia 2016 roku.

Projektant dostał ostrzeżenie na piśmie

Najsilniejszym merytorycznym argumentem spółki wydaje się jednak fakt, że ZGH „Bolesław” S.A. bezpośrednio ostrzegło o nieuniknionym zalaniu terenu inwestycji.

W szczególności Zarząd Powiatu był informowany przez ZGH „Bolesław” S.A. o potrzebie uwzględnienia zalania terenu przy projektowaniu drogi, w szczególności w piśmie skierowanym do projektanta drogi (pełnomocnika Powiatu) – podsumowuje ZGH „Bolesław” S.A.

W ocenie władz spółki, skoro Powiat Olkuski jako inwestor podjął decyzję o budowie drogi, mając pełną świadomość zagrożeń wodnych, to działał na własne ryzyko. Brak dodatkowego zabezpieczenia drogi w procesie inwestycyjnym obciąża dziś wyłącznie inwestora, który ma ustawowy nakaz szczególnej troski o mienie publiczne. Można tu przypomnieć rzymską zasadę: „chcącemu nie dzieje się krzywda” (volenti non fit iniura).

Naturalne zjawisko to nie „szkoda górnicza”

Zarówno przepisy prawa, jak i ocena organów nadzoru górniczego wskazują, że powrót wody do jej naturalnego poziomu po zakończeniu eksploatacji, jest zjawiskiem naturalnym i nie jest skutkiem ruchu zakładu górniczego, a co za tym idzie – nie można tu mówić o tzw. szkodzie górniczej. Przepisy nie nakładają na przedsiębiorcę obowiązku bezterminowego, sztucznego odwadniania górotworu po zakończeniu wydobycia.

Odpierając zarzut dotyczący „błędnych założeń” naukowych, ZGH „Bolesław” S.A. przypomina, że prognozy naukowe z definicji są predykcjami obarczonymi marginesem niepewności, a wykonali je niezależni pracownicy naukowi o wielkim doświadczeniu.

Na ZGH „Bolesław” S.A. nie ciążył też prawny obowiązek kontroli procesów inwestycyjnych. Zakłady nie miały też ani obowiązku ani prawa zgłaszać sprzeciwów wobec ryzykownych inwestycji.

Podkreślenia wymaga, że drogi (jak obwodnica Bolesławia) budowane są na trwałe, a nie na czas do ich nieuniknionego zalania (niezależnie czy to zalanie nastąpi za 3 miesiące czy 30 lat).

Dodajemy, że Starosta Olkuski otrzymał oficjalne pismo z organu nadzoru górniczego, potwierdzające przestawione powyżej okoliczności. W szczególności, że naturalne podnoszenie się poziomu wód podziemnych jest procesem naturalnym. Widmo długiej batalii sądowej ZGH „Bolesław” S.A. kończy swoje pismo ze świadomością, że sprawa najpewniej znajdzie swój finał na wokandzie. Liczy jednak na to, że Starosta Olkuski raz jeszcze rozważy celowość sporu, przed zaangażowaniem publicznych środków w kosztowny i długotrwały proces sądowy.

Na ten moment obwodnica Bolesławia pozostaje pomnikiem trudnego sąsiedztwa samorządowej infrastruktury z naturą i historią przemysłu wydobywczego w regionie.

Udostępnij: